"Mercosur życzy smacznej kawusi". Zajączkowska-Hernik nie kryje oburzenia

Dodano:
Europoseł Ewa Zajączkowska-Hernik Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Kontrowersje wokół umowy między UE a Mercosur. "Właśnie z Brazylii trafiły do Polski 42 tony zielonej kawy ze spleśniałymi ziarnami!" – napisała europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik.

Z danych za pierwszy miesiąc obwiązywania umowy handlowej pomiędzy UE a Mercosur wynika, że w maju 2026 r. wartość polskiego eksportu artykułów rolno-spożywczych do tych krajów wyniosła 5,9 mln euro.

W ubiegłym roku wartość wyniosła 4,6 mln euro – podało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW). Z kolei wartość importu spadła do ok. 141 mln euro, czyli o 13,3 proc. r/r. Zmniejszył się również deficyt w handlu rolno-spożywczym z tymi krajami.

Zajączkowska-Hernik: Z Brazylii trafiły do Polski spleśniałe ziarna

Umowa rodzi jednak kontrowersje. Już teraz mówi się o problemach związanych z importem produktów pochodzących z Ameryki Południowej. Na jeden z nich zwróciła uwagę w mediach społecznościowych europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik.

"Mercosur życzy smacznej kawusi. Właśnie z Brazylii trafiły do Polski 42 tony zielonej kawy ze spleśniałymi ziarnami! To trzeba nagłaśniać" – napisała deputowana do Parlamentu Europejskiego na portalu X.

Jak zaznaczyła Zajączkowska-Hernik, "tak w praktyce wygląda szkodliwość umowy z Mercosur, czyli trucia ludzi w imię niemieckich interesów". "Całe szczęście kontrola IJHARS w Poznaniu zatrzymała ten transport odpowiednio wcześnie, ale czy mamy gwarancję, że z każdym trefnym towarem tak będzie? Oczywiście, że nie" – czytamy we wpisie europosłanki.

Polityk zwróciła uwagę, że "to duże obciążenie dla służb kontrolnych, które są skierowane na dodatkowy front". "Już wcześniej do Polski trafiły również z Brazylii 63 tony skażonej kawy, czy z Urugwaju ponad 600 kg wołowiny z hormonami. Jak widać każdy transport z Mercosur powinna być kontrolowana, a przecież jeszcze sprawdzane musi być to, co napływa z Ukrainy…" – napisała Zajączkowska-Hernik.

"Słyszę, że minister Sikorski i PSL-owski resort rolnictwa o zagrożeniach dla zdrowia mówić nie chcą, tylko zachwalają finansowe wyniki umowy z Mercosur po pierwszych... 30 dniach. To kompromitacja lub ułomna propaganda i przyzna to każdy ekspert. Efekty ekonomiczne tak wielkiej umowy będzie można zobaczyć po wielu miesiącach a nawet latach!" – zaznaczyła deputowana do PE.

Europosłanka Konfederacji: Niespełniający norm badziew

Ewa Zajączkowska-Hernik podkreśliła, że "porównanie jednego miesiąca w przypadku takiego handlu to bajka dla naiwnych co myślą, że jedzenie powstaje w supermarkecie". "W rolnictwie porównuje się sezon do sezonu. Poza tym umowy zawarte przez korporacje i gigafarmy po wejściu w życie umowy Mercosur dopiero zaczną działać na większą skalę w przyszłym sezonie. Ponadto głównym zagrożeniem ekonomicznym dla nas jest stopniowa utrata konkurencyjności i rynków zbytu w całej UE, czyli tam gdzie głównie eksportujemy" – czytamy we wpisie europosłanki.

Jak zaznaczyła polityk Konfederacji, "wolność gospodarcza nie polega na otwieraniu rynku na niespełniający norm badziew, który zagraża zdrowiu obywateli, czy zgody na nierówną konkurencję przez ostrzejsze regulacje dla swoich producentów względem tych zza oceanu". "To głupota. Trzeba patrzeć na swój rynek w długofalowej perspektywie, chronić strategiczne gałęzie gospodarki i pamiętać, że bezpieczeństwo konsumentów jest fundamentalne" – dodała.

"Po wielu przykładach trującej żywności umowa z Mercosur powinna zostać całkowicie odrzucona – nie tylko ze względów prawnych przez TSUE, ale ze względów na bezpieczeństwo konsumentów przez kraje UE, na czele z Polską!" – napisała Zajączkowska-Hernik.

Źródło: X / ISBNews, DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...